Zachód podzielony, część 1 Unipolarny" układ stosunków międzynarodowych, który ukształtował się na świecie po przełomie lat 80-tych i 90-tych, zasadniczo uznawany jest przez wszystkich naukowców, choć bywa różnie nazywany, najlepsze określenie to chyba "jednowielobiegunowy" (supremacja Stanów Zjednoczonych i wyścig innych mocarstw, chcących przynajmniej dogonić USA). Czy taki unipolarny świat powinien być również zarządzany "unilateralnie" przez USA
- Czy też - zwłaszcza po wydarzeniach z 11. września 2001 r. - Stany Zjednoczone są w fazie upadku, czy też (zakładając prowadzenie umiejętnej polityki zagranicznej) ich pozycja jeszcze przez długi czas pozostanie niezagrożona
- Jaka winna być rola państw europejskich w takim systemie stosunków międzynarodowych: czy sojusz z USA, czy może raczej przeciwwaga i alternatywa dla amerykańskiej hegemonii
- Zwłaszcza ta ostatnia kwestia nabrała ostatnio dużego rozgłosu, szczególnie po publikacji głośnej już pracy Roberta Kagana.Ostatnio pojawiło się wiele opinii głoszących, iż pojęcie Zachodu jest tak naprawdę fikcją i że Stany Zjednoczone w istocie są światem cywilizacyjnie różnym od europejskiego. Zresztą, przed tą poszerzającą się szczeliną w łonie cywilizacji zachodniej przestrzegał już w roku 2002 Fukuyama: "Spór opisany przez kategorie amerykańskiego unilateralizmu oraz europejskiego multilateralizmu przede wszystkim odnosi się do stosunków międzynarodowych i spraw bezpieczeństwa (...) Spięcia między Europą a Ameryką, które ostatnio wyszły na jaw, nie są bynajmniej problemem przejściowym, mającym związek ze stylem rządzenia i polityką zagraniczną George'a W. Busha, ani nawet sytuacją na świecie po wydarzeniach 11 września. Tak naprawdę są one odbiciem różnicy poglądów na źródło legitymizacji demokratycznej w cywilizacji Zachodu".

Zderzenie cywilizacji Samuela Huntingtona .